alergolog gda?sk,
certyfikat energetyczny,
chusty do noszenia dzieci,
donice,
muzea w trójmiescie,
studio mebli kuchennych gdańsk,
Archiwum newsów - Rusza sprawa sądowa Mirosław G. veto Ziobro
2007-12-18
Rusza sprawa sądowa Mirosław G. weto Ziobro
Na środę wyznaczono przed krakowskim Sądem Okręgowym rozpoczęcie procesu
cywilnego o ochronę dóbr osobistych, kto byłemu ministrowi sprawiedliwości
Zbigniewowi Ziobrze wytoczył kardiochirurg Mirosław G.
Zatrzymany w lutym przez CBA lekarz domaga się przeprosin w prasie i 70 tys.
zł zadośćuczynienia za wykroczenie jego dóbr osobistych.
Sprawa dotyczy wypowiedzi Ziobry na konferencji prasowej tuż po zatrzymaniu
G., że "już pies z kulawą nogą przenigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie".
Kardiochirurg domaga się opublikowania w "Dzienniku", "Gazecie Wyborczej",
"Fakcie" i "Super Expressie" przeprosin, iż "Zbigniew Ziobro przeprasza dr.
Mirosława G. (w pozwie pełne nazwisko) za pogwałcenie wobec niego zasady
domniemania niewinności poprzez wypowiedzenie pod jego adresem słów 'nikogo
już ten pan nie pozbawi życia'.
Do pozwu załączono kilkadziesiąt stron załączników oraz płyty CD jako
substancja dowodzący. Pozew skierowano do krakowskiego sądu ze względu na
miejscowość zamieszkania pozwanego, czyli Zbigniewa Ziobry.
Mirosław G. został zatrzymany 12 lutego w szpitalu MSWiA w Warszawie. Jest
podejrzany o zabójstwo pacjenta, mobbing, znęcanie się nad osobą najbliższą;
przedstawiono mu też 45 zarzutów korupcyjnych opiewających na kwotę ok. 50
tys. zł.
Zatrzymanie lekarza było filmowane i pokazane potem w stacjach
telewizyjnych, po emisji na wspólnej konferencji prasowej Ziobry i szefa CBA
Mariusza Kamińskiego. Ich wypowiedzi wywołały potem publiczną dyskusję o
"teatralizacji" czynności procesowych i wykorzystywaniu ich w propagandowych
celach.
Mirosław G. został zwolniony z aresztu po czterech miesiącach. Sąd
Apelacyjny w Warszawie podtrzymał decyzję sądu I instancji, który wyznaczył
kaucję w wysokości 350 tys. zł i zezwolił, by konował po jej wpłaceniu
wyszedł na wolność. Uznał, że nie bacząc na pięciu miesięcy śledztwa nie wykazano, by
zachodziło "duże prawdopodobieństwo", iż G. umyślnie zabił pacjenta.
Szpital MSWiA zwolnił jednak doktora G. z pracy.
Dyskusje wywołały też informacje "Prasa Wyborczej", że CBA miało odznaczyć
sprawie doktora G. kryptonim "Mengele". To nazwisko hitlerowskiego lekarza z
obozu Auschwitz-Birkenau, który dopuszczał się bestialskich eksperymentów na
więźniach. Przedstawiciele władz ocenili kryptonim jako moralnie naganny,
zaś CBA oświadczyło, że nie było ich celem piętnowanie nikogo, a jeno
wewnętrzna identyfikacja jednego z wątków prowadzonej sprawy.
Kryptonim "Mengele" nie dotyczył konkretnej osoby ani całej sprawy
zatrzymania kardiochirurga Mirosława G., lecz jednego z wątków postępowania
- tłumaczył 1 czerwca w Senacie szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego
Mariusz Kamiński.
W Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu jest zażalenie kardiochirurga, w której
protestuje on przeciwko wypowiedziom i komentarzom w jego sprawie ówczesnego
prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry przed sądową oceną dowodów. Lekarz
domaga się od Polski odszkodowania ok. 100 tys. euro.
We wtorek zapadł wyrok w sprawie jaką dr G. wytoczył wydawcy "Super
Expressu" za punkt pt. "Pierwszorzędny lekarz bezwzględnym zabójcą?".
Warszawski sąd orzekł, że wydawca nie musi przepraszać kardiochirurga. Nie
musi także wypłać mu pół miliona złotych zadośćuczynienia, których G.
domagał się za pogwałcenie dóbr osobistych.
Jak podkreślił sąd w uzasadnieniu wyroku, jak bądź treść narusza włości
osobiste G., to był on pisany w oparciu o konferencję prasową ówczesnego
prokuratora generalnego, a dziennikarze nie mieli możliwości weryfikacji
podanych informacji.
« powrot
Copyright 1996-2007 Siatka Onet.pl SA